Usłyszałam dzwonek do drzwi wiedziałam , że to Liam więc
szybko zbiegłam na dół prawie się zabijając . Tylko ja tak potrafię .
Otworzyłam drzwi i ujrzałam uśmiechniętą twarz mojego chłopaka . Przytuliłam
się do niego mocno i pocałowałam w policzek .
- Co się tak stęskniłaś ?
- A co już nie mogę ? – udałam smutną .
- Nie głuptasie . – cmoknął mnie w czoło .
Ubrałam buty i wyszłam z domu zamykając go . Chwyciłam
rekę Liam’a i ruszyliśmy do parku . To najlepsze miejsce na spędzanie tam czasu
z nim . Jest cos w nim magicznego niby
taki zwykły park a jednak tak zazwyczaj gdzie się spotykają , wyznają sobie
miłość , zakochują się w sobie . Czyż to nie jest piękne ? Ej twój chłopak mówi
do ciebie – powiedział mi głos w mojej głowie . Przez te myśli zapomniałam , że
cos do mnie mówił . Głupia ja .
- Co mówiłeś skarbie ?
- Nie słuchałaś mnie ?
- Przepraszam , zamyśliłam się .
- Nic nie szkodzi , coś cię trapi ?
- Nie , tak ogólnie sobie myślałam , dobra powiedz mi co
mówiłeś .
- Bo za niedługo ma odbyć się koncert i chciałbym żebyś
przyszła tak samo jak Roksana .
- Nawet nie wiesz jak się cieszę .
- A ty jak ja .
Po naszej rozmowie udaliśmy się do nocnej kawiarni , na
szczęście dobrze , że taka jest , co ja bym zrobiła bez kawy . Zamówiliśmy sobie po jednej i siedzieliśmy
rozmawiając .
*Następnego dnia *
*Oczami Roksany *
Obudził nie
strasznie głośny śmiech . Boże kto się tak śmieje o tak wczesnej porze ? – pomyślałam . Wstałam i ubrałam kapcie w celu zapoznania
się z tym co się dzieje . Zeszłam po schodach i ujrzałam jak moja mama śmieje
się i … I OBEJMUJE z jakimś typem . Od razu jak mnie zobaczyła to oderwała się
od niego .
- Mamo kto to jest ? – spytałam bardzo zaciekawiona .
- Robert , mój … przyjaciel . – cos się nie zgadzało bo
się zacięła .
- Yhymm, tak to się teraz nazywa . – zmierzyłam ją
wzrokiem .
- Oj Roksana daj
sobie spokój , Robert – zwróciła się do rzekomo jej przyjaciela- to jest
Roksana moja córka . Roksana- tym razem pokierowała wzrok na mnie – to jest
Robert .
- Dzień dobry , miło mi Cię poznać Roksano .
- Cześć . – powiedziałam oschle , ja już znam takich jak
oni . Pobawią się i zostawią . Wole się mieć na baczności .
- Przepraszam za nia , wstała lewą nogą .
- Wcale , że nie . – zaprotestowałam .
- Idź do siebie .
Nie sprzeciwiłam się mojej rodzicielce i pognałam do
pokoju . No ciekawe kogo ona tam wyćwiczyła . Bo jak się dowiem , że on jej coś
zrobił to mu urwę to jego przysadzenie i będzie miał pozamiatane . Dobra na
razie się tym nie przejmuje . Podeszłam do szafy i wzięłam świeżą bieliznę .
Weszłam pod prysznic spłukując wszystkie brudy jakie mi się przyśniły .
Ukojenie dla ciała . Wyszłam wytarłam się ręcznikiem i założyłam wcześniej
przyszykowaną bieliznę . Teraz tylko ciuchy – pomyślałam . Stanęłam znów przed
szafą . Postanowiłam , że ubiorę dzisiaj
czarne rurki i beżową luźna bluzkę , czyli jak zawsze moje ulubione cichy .
Pomalowałam rzęsy tuszem i wyszłam . W kuchni już nikogo nie było poza
karteczka na stole .
‘’Córeczko nie
będzie mnie kilka dni ponieważ jadę na urlop , przepraszam , że wcześniej ci
ego nie powiedziałam ale nie miałam okazji . Nie zrób z domu burdelu , pozwalam
ci na zaproszenie tych chłopców z tego zespołu i Patrycje też , najlepiej niech
śpią u ciebie wtedy będę wiedzieć , że nic ci nie jest . A o Robercie pogadamy
jak przyjade , miłej zabawy .
Kocham Cie
mama <3 ! ‘’
- OMG , ALE ZAJEBIŚCIE . Zaczęłam krzyczeć na cały dom .
Chata wolna więc trzeba zaprosić chłopaków i Pati . Szybko wzięłam telefon do
reki i napisałam wiadomość do chłopaków i Pti ; ‘’Wbijajcie dzisiaj do mnie na noc na kilka dni , mama wyjechała i
powiedziała , że możecie u mnie być , CZAS NA IMPREZE !! xx ‘’. Szybko
dostałam wiadomości , że będą na 18 . Dobra to najpierw coś zjem a potem trzeba
ogarnąć dom . Wzięłam sobie standardowo miseczkę , płatki i mleko . Zjadłam swój posiłek i odłożyłam miseczkę do
zmywarki . To czas na sprzątanie – podrapałam się po głowie . Po chyba 3
godzinach ogarnęłam cały dom , aż sama się zdziwiłam , że tyle sprzątałam . Nie
zdarza mi się to często . Teraz muszę kupić cos do picia i jedzenia . Kurdee ,
przecież mi nie sprzedadzą alkoholu – walnęłam się otwarta dłonią w głowę .
Trzeba zadzwonić do któregoś ze świrów . Wzięłam telefon do dłoni i pierwszy
numer jaki mi się ukazała to Harry’ego . Wcisnęłam zieloną słuchawkę , jeden
sygnał , drugi i trzeci .
- Hallo . – usłyszałam zachrypnięty głoś Hazzy .
- Cześć śpiochu , pamiętasz , że u mnie impra ?
- No tak , a co ?
- Bo nie ma kto mi kupić alko i czy mógłbyś się
wygramolić z tego łóżka i przyjechać do mnie pojedziemy do sklepu ?
- Okey , za 20 minut będę .
- Dzięki , pa .
Powiedział krótkie cześć i się rozłączył . Myślałam , że
wgl nie odbierze telefon bo wczoraj jakos nie specjalnie się dobrze zachowywał
i odzywał . No nic . Pobiegłam do pokoju po pieniądze i torbę . Jeszcze
poprawiłam się i zeszłam na dół . Usiadłam wygodnie na fotelu i puściłam
telewizor . Zanim się obejrzałam minęło już 15 miunt . Pewnie zaraz będzie –
pomyślałam i usłyszałam głos dzwonka .Tak myślałam – powiedziałam do siebie .
Otworzyłam drzwi a w nich szczerzącego się loczka .
- Co się tak cieszysz jak głupi ?
- Mam być smutny ?
- No wczoraj taki byłeś .
- Wiem , przepraszam cię za tamto , nie wiem co się ze
mną stało .
- Nie ma za co . – posłałam mu ciepły uśmiech . Idziemy ?
– spytałam gdy juz założyłam buty .
- Jasne .
Przez całą drogę do sklepu nie zbrakło nam tematów . Wczoraj
był inny a dzisiaj jak katarynka . Nie wiem co jemu jest . W sklepie kupiliśmy
wszystko co trzeba i spowrotem ruszyliśmy do domu .
- Dziekuje Ci sama bym sobie nie dała rady .
–powiedziałam odkładając zakpy na blat .
- Od czego są przyjaciele .
- No właśnie – powiedziałam pod nosem .
- Co ?
- Nie nic , pomożesz mi ? – szybko zmieniłam temat .
Bez zastanowienia zaczął rozpakowywać produkty z siatek .
Miałam z niego niezły baw bo nieraz cos mu spadło .
*Oczami Harry’ego *
Roksana powiedziała cos pod nosem kiedy powiedziałem ‘’od
czego są przyjaciele’’ . Albo mi się zdawało albo powiedziała ‘’no właśnie’’ i
spuściła głowę . Nie na pewno mi się wydawało ona i tak na takich jak ja nie patrzy
inaczej . Zapomnę o tym . W trakcie rozpakowywania kilka razy upuściłem a to
paluszki a to co innego niezdara ze mnie a Roksana tylko się smiała ze mnie . W
pewnym momencie kiedy się schyliłem by podnieść paczke chipsów ona tez zrobiła
to samo przez co do tknęła lekko mojej dłoni na co się wystraszyła i walnęliśmy
się ze sobą czołami .
- Przepraszam , niezdara zemnie . – zagryzła wargę przy
tym wzbudzając we mnie dreszcze .
- To ja przepraszam , ja puściłem . Nic ci nie jest ?
- Nie a tobie ? –spytała z troską w głosie .
- Mnie nie – zaśmiałem się a ona zrobiła to samo .
- Dziękuje ci za pomoc , jak chce juz możesz lecieć się
szykować .
- Dobra , będę na 18 , do zobaczenia potem . – podszedłem
i pocałowałem ją w policzek na co się zarumieniła . Wyglądało to uroczo .
Wsiadłem w samochód i pogrążyłem się myślach .
No hej wszystkim !! Na początek chciałam was przeprosić za tak długa przerwę przez co dużo osób pewnie juz nie czyta ; < ale mam swoje powody jak np szkoła ; / niby żadne wytłumaczenie ale sami zrozumcie . Tak samo brak weny i nadal na nia cierpię ale napisałam coś żeby nie było . Mam nadzieje , że wam sie spodoba ; ) Tak wgl myslałam nad tym czy nie usunąć tego boga ale jeszcze nie wiem , ale nie odrzucam tego ; < Miłego czytania i przepraszam za błędy .
Do nastepnego <3
Roxey ♥